Uczenie się jazdy na nartach w dorosłym życiu to coś więcej niż opanowanie techniki. To proces, w którym pracuje zarówno ciało, jak i głowa. W mojej pracy z dorosłymi uczniami od lat obserwuję, że postępy nie biorą się z samego „ćwiczenia ruchów”, ale z tego, jak ktoś przechodzi przez kolejne etapy uczenia się. I właśnie te etapy – moje 7 kroków – chciałbym Ci dziś pokazać na przykładzie narciarstwa.

I. Chęć nauki
Zaczyna się od decyzji. Może od dawna marzysz, żeby spróbować. Może znajomi jeżdżą i chcesz do nich dołączyć. A może po prostu czujesz, że czas zrobić coś nowego. Ta iskra – chęć – jest Twoim paliwem na starcie. Część uczestników podkreśla, że narciarstwo i zdobyte umiejętności to była tylko część tego, co wydarzyło się na szkoleniu – przejście poniższego procesu na sobie zmieniło ich podejście do wielu innych kwestii w życiu. Właśnie ta motywacja na początku potrafi nadać energię, która niesie przez wszystkie kolejne etapy.
II. Wiara, że to możliwe
Bez niej szybko odpuścisz. Widziałem wielu dorosłych, którzy stali na stoku i mówili: „To nie dla mnie, jestem za stary”. A potem, po kilku lekcjach, z uśmiechem zjeżdżali w dół. Wiara to nie naiwność – to świadome założenie: mogę się tego nauczyć. To silne wewnętrzne przekonanie, z którym ciężko polemizować. Często to właśnie ten krok jest niewidoczną granicą między tymi, którzy się uczą, a tymi, którzy rezygnują zanim naprawdę spróbują.
III. Zaangażowanie i koncentracja
Na stoku nie ma miejsca na „jadę, ale myślami jestem w pracy”. Twój mózg uczy się najszybciej, kiedy całkowicie skupiasz się na zadaniu. Ciało i głowa mają wtedy wspólny cel – i wtedy zaczynają się dziać te małe „cuda” uczenia. Zaangażowanie to także gotowość do bycia obecnym w każdym skręcie, a nie tylko „zaliczania” kolejnych metrów stoku.
IV. Akceptacja błędów
Upadniesz. Źle skręcisz. Stracisz równowagę. I bardzo dobrze. Błędy to sygnały, z których mózg buduje nowe rozwiązania. Jeśli potraktujesz je jak wroga – zamkniesz sobie drogę do rozwoju. Jeśli przyjmiesz je jak nauczyciela – zaczniesz jeździć coraz lepiej. Kiedy zaczynasz patrzeć na błąd jak na informację, a nie porażkę, uczenie się staje się znacznie przyjemniejsze.
V. Małe porcje materiału
Nie próbuj nauczyć się wszystkiego w jeden dzień. Wybierz jeden element – np. przenoszenie ciężaru ciała – i skup się na nim. Potem dołóż kolejny. Tak buduje się solidny fundament, zamiast chaotycznej mieszanki ruchów. To podejście pozwala uniknąć przytłoczenia i sprawia, że każda umiejętność ma szansę się utrwalić.
VI. Powtarzanie, sen i czas
Uczenie się to proces biologiczny – mózg potrzebuje powtórzeń, przerw i snu, żeby utrwalić to, co ćwiczysz. Dlatego lepiej jest mieć kilka krótszych sesji na stoku w różne dni niż jedną, morderczą, po której tylko boli ciało. W praktyce oznacza to, że czas poza stokiem – regeneracja i sen – jest tak samo ważny, jak godziny spędzone na śniegu.
VII. Wizualizacja i metafora
Czasem jedna dobra metafora robi więcej niż sto poleceń technicznych. Wyobraź sobie, że pochylasz się na rowerze jadąc po łuku – i przenieś ten obraz do skrętów na stoku. Mózg lubi obrazy i łatwiej zapamiętuje ruchy, które są z czymś przyjemnym powiązane. Dzięki wizualizacjom możesz ćwiczyć także wtedy, gdy nie masz nart na nogach – i nadal robić postępy.
Na koniec: narciarstwo w dorosłym życiu to nie egzamin, który trzeba „zdać” w określonym czasie. To podróż, w której każdy krok – od pierwszego zjazdu po świadome, płynne skręty – jest częścią czegoś większego. A jeśli przejdziesz przez te 7 kroków, odkryjesz, że uczysz się nie tylko jazdy na nartach, ale też siebie. Bo stok bywa czasem najlepszym miejscem, by zobaczyć, na co naprawdę Cię stać.
Tekst oparty jest na 7 krokach opisanych w mojej książce Jak uczą się dorośli, do lektury której serdecznie Cię zapraszam.
Dziękuję i do zobaczenia na zajęciach.
Szymon
Uwaga!
Jeśli nie chcesz ominąć żadnego z naszych wydarzeń dołącz do narciarskiego newslettera. Poinformuje Cię o nowych terminach naszych szkoleń.
